Blur
Ja Ciebie też.
27.11.2008 :: 20:24 Comment (0)


Do spisu fajnych doświadczeń życiowych mogę od niedawna dorzucić kręcenie teledysku i jestem pewny, że już niedługo będę mógł dopisać nową linijkę do tej listy. Bo co by nie mówić, mój żywot jest całkiem ciekawy, wszystko dookoła zapierdala wprost proporcjonalnie do spadku słupka rtęci za oknem, nie mogę narzekać na nudę.
Ostatnio dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy na temat ludzi dookoła siebie jak i siebie samego. W czasach, gdy informacja jest na wagę złota, mógłbym się z tego cieszyć. Problem w tym, że im bardziej tą mnogością informacji jesteśmy otoczeni tym łatwiej jedną z nich dostać znienacka po mordzie nie prosząc sie tego wcale. Ludzie przeceniają wielce swoją oryginalność myśląc, że w wolnym czasie zamieniam się w pana anonima i przez internet szukam ofiar, którym mógłbym ich wspaniałe żywoty obesrać od góry do dołu. Tak tylko żeby poczuć się lepiej ze sobą.
Moi drodzy, nie chce wiedzieć kto z kim, za ile i dlaczego, nie interesuje mnie czemu on z nią ani dlaczego wy mu tak, skoro on wam jeszcze inaczej. Loże szyderców opuściłem mając lat 19, kartę członkowską do klubu taniej sensacji wyrzuciłem do śmieci. Więc drodzy bardziej lub mniej znajomi, napinający się za moimi plecami, ponapinajcie się do lustra dla odmiany. Przynajmniej będziecie mieli godnego siebie przeciwnika.
Stek
25.11.2008 :: 11:30 Comment (0)

Ostatnie ciepłe dni ubiegłego lata, gdzieś niedaleko, nawet ludzie podobni, a jednak jakoś tak inaczej, tak egzotycznie, bo wolni.
Lubię język angielski, nie lubię natomiast tłumaczyć motywów kierujących mną gdy się nim posługuję bez konkretnej konieczności. Lody w zimie też lubię jeść, aczkolwiek nie narażam się na bycie posądzonym o nadmierne afiszowanie się z moją wątpliwą erudycją. Pozostańmy zatem odmienni, ale w granicach norm, w granicach wszystkiego, co nie daje innym podstaw do wrzucenia nas do wora pseudointelektualnego chłamu, desperacko walczących o bycie zauważonymi wśród tak wielu różnorodnych ludzi. Może zacznę cytować Twardowskiego albo innego Coehlo, będę bardziej prawdziwy.
"Miłość odkrywa się kochając."
Odnalazłem życiową prawdę. Teraz jestem lepszym człowiekiem. Każdy nowy cytat to okazja do rozpoczęcia nowego rozdziału mojego jakże nieświadomego żywota. Ach, dziękuję Ci internecie.
Tak czy inaczej, teraz w ojczystym będzie. Do odwołania.
Where's the fucking catch?
18.11.2008 :: 16:25 Comment (0)

I used to work with that guy but unfortunately (or very fortunately for him) he came to a somewhat obvious conclusion before I did and he quit.
Being paid to have an idea when someone asks you to have one or you're simply about to exceed your estimates if fucking tiring. If you ever dreamed of getting a creative job, forget it. If you want to keep your mind, really forget it. I mean, what the fuck was I thinking? After 8 hours of doing what you always loved doing you end up hating or being fed up with it and finally finding yourself unable to cope with it in any possible way. Or maybe I'm just too slow to get the catch.
Snap
18.11.2008 :: 03:06 Comment (0)

A meeting with a bunch creative and energetic young people can really inspire. I really needed that enormous surge of ideas today. Certainly more fun than a stick!
Photography kicks ass. Sorry but I'm all pumped out and pretty much unable to write anything elaborate. Is being banal out this season? Nevermind, I couldn't care less.



Thank you Matt.
Breathing the sun
15.11.2008 :: 16:54 Comment (1)

I'm not too sure whether I simply missed writing or just had too many pictures I needed to share with the ones I spent so many beautiful moments of my life with...
Maybe it's just a good opportunity to try to express my thoughts in a different language as opposed to my early entries.
I happened to run across some old pics of me and my friends in Berlin. I don't really know if it was a sunny day or is it just the way I developed the .raw files, all I remember is the warmth I feel watching them, remembering the aroma of sweet late machiato, carefree strawling through the crowded maze of colorful souvenir stands, window-shopping at Kudamm.
I feel like going back to that. Maybe Paris this time?